Łączna liczba wyświetleń

wtorek, 2 grudnia 2014

Rozdział 3

Gdy tylko Frane z Olgą zajechali do Zajączkowa zeszli się sąsiedzi. Wszyscy chcieli zobaczyć nową pracownicę. Frane nie zabrał jej jednak do Zaułku, tylko zostali w domu. Wnętrza każdego z pomieszczeń budziły w Oli zachwyt. Kuchnia pełna wypieków, na stole świeżo upieczony chleb.
-Wejdź wejdź, rozgość się. Frane pewnie Cię trochę wystraszył. Taki to łobuz. Ale wspaniały chłopak. Zobaczysz. Pewnie jesteś głodna?- Michalina, matka
Frana spojrzała na Olgę, która potaknęła głową. Michalina była bardzo niską kobietą o ciemnych oczach oraz ciepłym uśmiechu.
Faktycznie Olga od rana nic nie jadła. Żołądek miała skręcony z podniecenia tym,co się wydarzy.
- Przygotowałam dla Ciebie coś dobrego. Wiem,że te miastowe jedzenie dobre nie jest. Tutaj jest świeży chleb i biały twaróg z rzodkiewkami.
Ja niestety muszę wyjść. Zostanie jednak z Tobą Mikołaj. My z Mateuszem i Franciszkiem musimy jechać do Pniew. Do zobaczenia- Michalina uścisnęła
Olgę, która zaskoczona uprzejmością i ciepłem tej kobiety siedziała nic nie mówiąc. Burczenie w brzuchu jednak ją szybko ocuciło.
Kiedy tylko najadła się do syta (dawno nie jadła nic tak dobrego) postanowiła wybrać się na wycieczkę krajoznawczą. Musiała poznać teren na którym będzie pracować.
Cała okolica była wspaniale zielona. Z wszystkich stron dom obtaczały pola, na których rosły warzywa: por, seler. Tyle marchwi jeszcze w życiu nie widziała
co tutaj. Jednak największe wrażenie robiła na niej wielka hala. Nie zastanawiając się długo postanowiła zajrzeć do środka. Gdy tylko weszła, drzwi sie za nią
zatrzasnęły.
-Cholera! jest tam kto? Pomocy!!- Olga krzyczała w niebogłosy, jednak nikt nie nadchodził.- Może jest tutaj inne wyjście. Olga postanowiła obejść całą halę
jednak żadnego innego wyjścia nie znalazła. Z minuty na minutę robiło jej się coraz chłodniej. Zziębnieta usiadła na skrzynce. Wtem zauważyła,że zniknął jej
łańcuszek. Próbowała jeszcze kilka razy nawoływać pomocy...
Po dwóch godzinach do gospodarstwa wrócił sam Frane. Mając złe przeczucie,że coś się stało wbiegł szybko do domu. Olgi nigdzie nie było, nie mówiąc o Mikołaju.
Obszedł całą zagrodę jednak Jej nigdzie nie było. Chciał już wracać do domu i wzywać pomoc, kiedy przechodząc obok wejścia do "lodówki" zaświeciło mu coś w oczach.
Schylił się, a tam na ziemi leżał Olgi łańcuszek.
-Olga, jesteś tu? Olga- Frane zaczął krzyczeć i szybko doszły go nawoływania zza lodówki. Wiele się musiał natrudzić zanim otworzył te cholerne drzwi, które już dawno
miał naprawić.
Jego oczom ukazała się skulona Olga na skrzyni od ziemniaków. Ubrudzona, cała we łzach gdy go zobaczyła szybkim krokiem podbiegła,żeby się do niego przytulić.
- Jak dobrze,że jesteś! Już myślałam,że nikt mnie nie uratuje. Możemy już stąd wyjść? Zimno tu trochę- Frane szybko zdjął z siebie koszulkę i zarzucił ją na drobne
ramiona Olgi. - Następnym razem to ja Cię będę tu oprowadzać. Jak widzisz, samemu łatwo tutaj wpaść w jakąś pułapkę- Frane słodkim głosem wyszeptał jej te słowa.
Wieczorem, kiedy Olga już ogrzana i wykąpana szykowała się na kolację, Frane wziął ją za rękę i zaprowadził do jakiegoś pokoju na poddaszu.
-Przepraszam Cię słodka,że dziś będziesz musiała tutaj ze mną spać. Jutro z rana musimy wcześniej wstać,żeby jechać do Zaułka. Mama zdecydowała,że nie będziesz
tutaj tak ciężko pracować. Chyba tylko ja jestem taki bez serca,że chciałem Cię tutaj wykorzystywać. Mimo tego,że są wakacje i czas zbiorów się już zaczyna, to
póki co nauczysz się trochę rzemiosła. Moja mama postanowiła przekazać Tobie swoją magiczną wiedzę.- Olga trochę zdumiona spojrzała na Frana, który nagle mocno
przytulił ją do siebie i zaczął całować. Olgą wstrząsnął płomień. Nie myślała,że potrafi pożądać mężczyzny już w tak młodym wieku. Trochę nie śmiale odwzajemniła pocałunek
na co Frane dzikim mruknięciem porwał ją na łóżko.
-Nie bój się, nic Ci złego nie zrobię. Na tę chwilę trochę poczekasz sobie. Dziś mam tylko ochotę zasnąć w Twoich ramionach. Ale najpierw! Kolacja. Chodź- Frane chwycił ją za
rękę i po schodach poprowadził do kuchni. Tam pozostali czekali tylko na tę dwójkę. Na stole piętrzyły się wspaniałe kolorowe kanapeczki ozdobione szczypiorkiem, fantazyjnie wyciętymi
rzodkiewkami i stokrotkami. Główną część stołu zajmowały wędliny. Wielkie kiełbasy i słoiczki przerażały szczupłą Olgę. Wszystko pachniało tak zachęcająco,że Olga postanowiła szybko zabrać się
do jedzenia tych pyszności. Do tego zaserwowano domowe wino. Olga niepewnie wzięła do ust pierwszy łyk, jednak zasmakowało jej. Po kolacji wszyscy wyszli na ogród przed dom. Rodzice Frana
dyskutowali o obowiązkach następnego dnia, Mikołaj wyszedł do kolegów, a Frane oprowadzał Olgę po każdym z dostępnych im pomieszczeń.
-Tutaj kiedyś tak nie wyglądało. To było o wiele mniejsze. W większości to panował tu względny bałagan. Lecz kiedy moja mama została na gospodarce postanowili wraz z ojcem zająć się
tym wszystkim. I tak zaczęli inwestować w warzywa. I dorobili się na tym. Odświeżyli również pieczarkarnie. Jeszcze po dziadkach mojej mamy.
-A Zaułek skąd się wziął?- Olga zapytała zaciekawiona. Zaczęła powoli zakochiwać się w tym miejscu tak jak zakochała się w Franciszku z miejsca.
- Zaułek kupili moi rodzice. Po wygranej z Totolotka. Moja mama zawsze marzyła o tym miejscu. Poza budynkami mamy również trochę lasu. Ale to jutro zwiedzimy. Chcesz już
wracać do domu? Robi się trochę chłodno- Frane popatrzył na niebo, po czym zaprosił Olgę do pokoju na poddasze.
Pokój był bardzo prosty jednak miał dużo uroku. Stara boazeria na ścianach ocieplała to miejsce. Centralny punkt zajmowało łóżko. Obok stało tylko biórko i beżowe, proste krzesło.
Kiedy Olga znalazła w torbie coś, co miało przypominać pidżamę Frane rozebrał się do naga i przebrał w błękitne, bawełniane spodnie od pidżamy.
-Tylko nie mów,że w tym śpisz- Frane wskazał na krótką koszulkę i spodenki, wszystko w szarym kolorze. - Jesteś taka piękna i w takim czymś chcesz ze mną spać? Oj nie! Nie pozwolę Ci.
Frane wyjął z szuflady bawełnianą koszulkę na ramiączkach. Górna część obszyta była koronką,a tasiemka podszyta pod biustem tworzyła na końcu kokardkę. Olga zgarnęła ręką koszulkę,
spojrzała zdenerwowana na Frana po czym wyparowała do łazienki. Minęła może godzina, może tylko pół. Frane już dawno zgubił rachubę czasu czekając na Olgę. W końcu postanowił
zapukać do drzwi łazienki. Olga odkrzyknęła,że może wejść. Gdy tylko otworzył drzwi, oczom jego ukazała się kobieta jego snów. Długie, lśniące włosy opadały kaskadami na ramiona.
Olga nie śmiale stała patrząc się prosto w oczy Frana. On z zachwytem porwał ją na ręce i zaniósł do pokoju na poddasze i położył do łóżka.

-Jesteś najpiękniejszą kobietą pod słońcem. Kiedy przyjdzie właściwy czas to opowiem Ci coś. Póki co, śpijmy. Przed nami pracowity dzień. -Frane przytulił do siebie Olgę i zasnął.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz