Gdy tylko Frane z
Olgą zajechali do Zajączkowa zeszli się sąsiedzi. Wszyscy chcieli
zobaczyć nową pracownicę. Frane nie zabrał jej jednak do Zaułku,
tylko zostali w domu. Wnętrza każdego z pomieszczeń budziły w Oli
zachwyt. Kuchnia pełna wypieków, na stole świeżo upieczony chleb.
-Wejdź wejdź,
rozgość się. Frane pewnie Cię trochę wystraszył. Taki to łobuz.
Ale wspaniały chłopak. Zobaczysz. Pewnie jesteś głodna?-
Michalina, matka
Frana spojrzała na
Olgę, która potaknęła głową. Michalina była bardzo niską
kobietą o ciemnych oczach oraz ciepłym uśmiechu.
Faktycznie Olga od
rana nic nie jadła. Żołądek miała skręcony z podniecenia tym,co
się wydarzy.
- Przygotowałam dla
Ciebie coś dobrego. Wiem,że te miastowe jedzenie dobre nie jest.
Tutaj jest świeży chleb i biały twaróg z rzodkiewkami.
Ja niestety muszę
wyjść. Zostanie jednak z Tobą Mikołaj. My z Mateuszem i
Franciszkiem musimy jechać do Pniew. Do zobaczenia- Michalina
uścisnęła
Olgę, która
zaskoczona uprzejmością i ciepłem tej kobiety siedziała nic nie
mówiąc. Burczenie w brzuchu jednak ją szybko ocuciło.
Kiedy tylko najadła
się do syta (dawno nie jadła nic tak dobrego) postanowiła wybrać
się na wycieczkę krajoznawczą. Musiała poznać teren na którym
będzie pracować.
Cała okolica była
wspaniale zielona. Z wszystkich stron dom obtaczały pola, na których
rosły warzywa: por, seler. Tyle marchwi jeszcze w życiu nie
widziała
co tutaj. Jednak
największe wrażenie robiła na niej wielka hala. Nie zastanawiając
się długo postanowiła zajrzeć do środka. Gdy tylko weszła,
drzwi sie za nią
zatrzasnęły.
-Cholera! jest tam
kto? Pomocy!!- Olga krzyczała w niebogłosy, jednak nikt nie
nadchodził.- Może jest tutaj inne wyjście. Olga postanowiła
obejść całą halę
jednak żadnego
innego wyjścia nie znalazła. Z minuty na minutę robiło jej się
coraz chłodniej. Zziębnieta usiadła na skrzynce. Wtem zauważyła,że
zniknął jej
łańcuszek.
Próbowała jeszcze kilka razy nawoływać pomocy...
Po dwóch godzinach
do gospodarstwa wrócił sam Frane. Mając złe przeczucie,że coś
się stało wbiegł szybko do domu. Olgi nigdzie nie było, nie
mówiąc o Mikołaju.
Obszedł całą
zagrodę jednak Jej nigdzie nie było. Chciał już wracać do domu i
wzywać pomoc, kiedy przechodząc obok wejścia do "lodówki"
zaświeciło mu coś w oczach.
Schylił się, a tam
na ziemi leżał Olgi łańcuszek.
-Olga, jesteś tu?
Olga- Frane zaczął krzyczeć i szybko doszły go nawoływania zza
lodówki. Wiele się musiał natrudzić zanim otworzył te cholerne
drzwi, które już dawno
miał naprawić.
Jego oczom ukazała
się skulona Olga na skrzyni od ziemniaków. Ubrudzona, cała we
łzach gdy go zobaczyła szybkim krokiem podbiegła,żeby się do
niego przytulić.
- Jak dobrze,że
jesteś! Już myślałam,że nikt mnie nie uratuje. Możemy już stąd
wyjść? Zimno tu trochę- Frane szybko zdjął z siebie koszulkę i
zarzucił ją na drobne
ramiona Olgi. -
Następnym razem to ja Cię będę tu oprowadzać. Jak widzisz,
samemu łatwo tutaj wpaść w jakąś pułapkę- Frane słodkim
głosem wyszeptał jej te słowa.
Wieczorem, kiedy
Olga już ogrzana i wykąpana szykowała się na kolację, Frane
wziął ją za rękę i zaprowadził do jakiegoś pokoju na
poddaszu.
-Przepraszam Cię
słodka,że dziś będziesz musiała tutaj ze mną spać. Jutro z
rana musimy wcześniej wstać,żeby jechać do Zaułka. Mama
zdecydowała,że nie będziesz
tutaj tak ciężko
pracować. Chyba tylko ja jestem taki bez serca,że chciałem Cię
tutaj wykorzystywać. Mimo tego,że są wakacje i czas zbiorów się
już zaczyna, to
póki co nauczysz
się trochę rzemiosła. Moja mama postanowiła przekazać Tobie
swoją magiczną wiedzę.- Olga trochę zdumiona spojrzała na Frana,
który nagle mocno
przytulił ją do
siebie i zaczął całować. Olgą wstrząsnął płomień. Nie
myślała,że potrafi pożądać mężczyzny już w tak młodym
wieku. Trochę nie śmiale odwzajemniła pocałunek
na co Frane dzikim
mruknięciem porwał ją na łóżko.
-Nie bój się, nic
Ci złego nie zrobię. Na tę chwilę trochę poczekasz sobie. Dziś
mam tylko ochotę zasnąć w Twoich ramionach. Ale najpierw! Kolacja.
Chodź- Frane chwycił ją za
rękę i po schodach
poprowadził do kuchni. Tam pozostali czekali tylko na tę dwójkę.
Na stole piętrzyły się wspaniałe kolorowe kanapeczki ozdobione
szczypiorkiem, fantazyjnie wyciętymi
rzodkiewkami i
stokrotkami. Główną część stołu zajmowały wędliny. Wielkie
kiełbasy i słoiczki przerażały szczupłą Olgę. Wszystko
pachniało tak zachęcająco,że Olga postanowiła szybko zabrać się
do jedzenia tych
pyszności. Do tego zaserwowano domowe wino. Olga niepewnie wzięła
do ust pierwszy łyk, jednak zasmakowało jej. Po kolacji wszyscy
wyszli na ogród przed dom. Rodzice Frana
dyskutowali o
obowiązkach następnego dnia, Mikołaj wyszedł do kolegów, a Frane
oprowadzał Olgę po każdym z dostępnych im pomieszczeń.
-Tutaj kiedyś tak
nie wyglądało. To było o wiele mniejsze. W większości to panował
tu względny bałagan. Lecz kiedy moja mama została na gospodarce
postanowili wraz z ojcem zająć się
tym wszystkim. I tak
zaczęli inwestować w warzywa. I dorobili się na tym. Odświeżyli
również pieczarkarnie. Jeszcze po dziadkach mojej mamy.
-A Zaułek skąd się
wziął?- Olga zapytała zaciekawiona. Zaczęła powoli zakochiwać
się w tym miejscu tak jak zakochała się w Franciszku z miejsca.
- Zaułek kupili moi
rodzice. Po wygranej z Totolotka. Moja mama zawsze marzyła o tym
miejscu. Poza budynkami mamy również trochę lasu. Ale to jutro
zwiedzimy. Chcesz już
wracać do domu?
Robi się trochę chłodno- Frane popatrzył na niebo, po czym
zaprosił Olgę do pokoju na poddasze.
Pokój był bardzo
prosty jednak miał dużo uroku. Stara boazeria na ścianach
ocieplała to miejsce. Centralny punkt zajmowało łóżko. Obok
stało tylko biórko i beżowe, proste krzesło.
Kiedy Olga znalazła
w torbie coś, co miało przypominać pidżamę Frane rozebrał się
do naga i przebrał w błękitne, bawełniane spodnie od pidżamy.
-Tylko nie mów,że
w tym śpisz- Frane wskazał na krótką koszulkę i spodenki,
wszystko w szarym kolorze. - Jesteś taka piękna i w takim czymś
chcesz ze mną spać? Oj nie! Nie pozwolę Ci.
Frane wyjął z
szuflady bawełnianą koszulkę na ramiączkach. Górna część
obszyta była koronką,a tasiemka podszyta pod biustem tworzyła na
końcu kokardkę. Olga zgarnęła ręką koszulkę,
spojrzała
zdenerwowana na Frana po czym wyparowała do łazienki. Minęła może
godzina, może tylko pół. Frane już dawno zgubił rachubę czasu
czekając na Olgę. W końcu postanowił
zapukać do drzwi
łazienki. Olga odkrzyknęła,że może wejść. Gdy tylko otworzył
drzwi, oczom jego ukazała się kobieta jego snów. Długie, lśniące
włosy opadały kaskadami na ramiona.
Olga nie śmiale
stała patrząc się prosto w oczy Frana. On z zachwytem porwał ją
na ręce i zaniósł do pokoju na poddasze i położył do łóżka.
-Jesteś
najpiękniejszą kobietą pod słońcem. Kiedy przyjdzie właściwy
czas to opowiem Ci coś. Póki co, śpijmy. Przed nami pracowity
dzień. -Frane przytulił do siebie Olgę i zasnął.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz