Spostrzegłam to dziś. Myślałam,że to mnie nie dotyczy. A jednak. Byłam właśnie w pekaesie,który jechał(wlókł się) w Stronę. Wysiadłam na świeżo zalanym przystanku. Super,że chociaż je remontują. Wreszcie się za coś zabrali. Oczywiście musieli się spojrzeć w moją stronę. Przechodząc przez drogę zobaczyłam,że w zbliżającym się w moim kierunku samochodzie jechał mój nauczyciel.Od fiiizyki. Mniejsza z tym. Doszłam do polnej,tej właściwej drogi. I stanęłam... Wokół mnie szalał wiatr,tańczyły z nim moje włosy. W słońcu odbijały się nieznanymi mi kolorami moich włosów. Byłam na błotnistej drodze. Wszystko przyklejało się do moich adidasów,było zimno,ale słonecznie. I to było to miejsce na zdjęciu.
Poczułam wolność. Umysłu. Słowa,uczuć.Wszystko stało się przejrzyste...Inne. Byłam w realnym,niepięknym raju,który mnie mógłby uleczyć. Od Głównej dochodziły jeszcze dźwięki robót. Tu był jednak spokój. I ptaki.Wiosna dopiero nadchodzi.Ale w sercu już jest/..
Z zamyślenie obudził mnie kot.
Dalej musiałam biec.By zdążyć na czas
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz