Nad jeziorem stoi chłopiec,
cichutko szlocha,
łzy jak groch spadają do wody.
Chłopiec nie czeka, nie szuka.
Kamykiem przerywa harmonijny bieg wody.
Krzyk w jego duszy
nie przerywa głuchej ciszy.
Nad wodą rozbrzmiewa ptasi kocert.
chłopiec w cieniu dębu,
nasłuchawszy początek odchodzi.
Koncert trwa dalej, nieprzerwanie.
Scena w tęczy kolory usłana
zostaje przez lustro wody jak kurtynę
zasłonięta.
Śpiew nadal słychać.
To nie słowik,
a chłopiec śpiewa.
cichutko szlocha,
łzy jak groch spadają do wody.
Chłopiec nie czeka, nie szuka.
Kamykiem przerywa harmonijny bieg wody.
Krzyk w jego duszy
nie przerywa głuchej ciszy.
Nad wodą rozbrzmiewa ptasi kocert.
chłopiec w cieniu dębu,
nasłuchawszy początek odchodzi.
Koncert trwa dalej, nieprzerwanie.
Scena w tęczy kolory usłana
zostaje przez lustro wody jak kurtynę
zasłonięta.
Śpiew nadal słychać.
To nie słowik,
a chłopiec śpiewa.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz