Łączna liczba wyświetleń

poniedziałek, 11 kwietnia 2011

cdn

-Witam,jestem Kornelia. Twoja nowa przyjaciółka-Kobieta była piękna,lecz dziwnie ubrana.Miała na sobie długą,zieloną suknię,futrzaną kurtkę i drewniane korale.Pomimo tego,że było zimno,na nogach miała sandały z rzemyków. Stała,uśmiechając się do mnie jakoś dziwnie miło.
-Nie wiem skąd przyjechałaś,po co,ale nie chcę mieć z Tobą nic wspólnego. Nie czuję,żebyś chciała ode mnie czegoś zgodnego,więc wynoś się-potraktowałam ją wyjątkowo miło. Ta jednak nie miała zamiaru ustąpić. Weszła do mnie do pokoju,usiadła na łóżku i zaczęła przeglądać moje zdjęcia. Nie miałam wyboru. Wzięłam ją,chwyciłam za kurtkę i podciągałam wskazując kierunek drzwi.Ta jednak się nie poruszyła. Wręcz przeciwnie-oddała mi z dwojoną siłą. Poleciałam na swój ulubiony fotel,obok którego zawsze siedział Major.
-Olga,wiem,że mnie nie tolerujesz. Czuję  to. Pewnie się zastanawiasz dlaczego. To nie jest najważniejsze. Jesteś mi potrzebna i to wszystko. Musisz zostawić wszystko to,co tu jest.
-I iść z Tobą?-spytałam trochę wkurzona,bo zaczynała mnie irytować. Nie ma to jak wpaść sobie pewnego dnia,kiedy ja przeżywam stratę mojego psa i zakłócić mi żałobę.
-Widzisz jakie to proste. Mamy mało czasu. Zbieraj się. Czas na nas.-wstała i otworzyła drzwi. Ja się nie poruszyłam. Patrzyłam się na nią kilka minut,próbując wymyślić o co jej chodzi i jak mam przed nią uciec.
-Nigdzie z Tobą nie idę. Proszę,wynoś się stąd.-odpowiedziałam. Ta jednak się roześmiała
-Nie ma szans. Jesteś mi potrzebna i tyle. Koniec i kropka. Chcesz przeżywać to wszystko,co nękało Cię  przez ostatni czas?-puściła oko i odwróciła się w moim kierunku.Bingo! To ona jest za to odpowiedzialna?Co za szmata. To ona skazała mnie na te wszystkie porwania,głupie sesje i kłótnie z innymi?
-To ty? Przegrana jesteś. Nigdzie z Tobą nie pójdę. To na co mnie zgotowałaś przez te miesiące jest jak choroba. Zmieniłam się przez Ciebie-zaczęłam się denerwować.
-Nie przeze mnie,tylko przez moją siostrę-Olę. Ta to dopiero jest szalona. Ale cóż. Namyśl się. Daję Ci to-wyjęła z kieszeni futra książkę. Była owinięta w skórę-to przybliży Ci  na co jesteś potrzebna i jak możesz się przydać. A co do Majora...Wiem,że kochałaś tego psa. Został zabity przez wilki.Pogryzły go w moim lesie,kiedy byłaś ostatnio u nas. Zawlókł się za Tobą. Jeśli chcesz to Ci to wynagrodzę. Pomyśl. Ja spadam. Miłego tygodnia. Przygotuj się do pracy-otworzyła drzwi i już jej nie była. Znikła jak kamfora. Żadnego śladu.Wzięłam książkę. Miała może ponad dwieście stron. Otworzyłam. Miły,pergaminowy papier gładził mi skórę. Na stronie tytułowej napisane było: "Zarządzanie światem. Władza nad umysłami i ludźmi. Przewodnik po firmie im. Emily Dickinson." Zaczyna się ciekawie. A co ja mam w takim razie robić...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz