Kornelia wybiegła z lochów. Na jej twarzy malowała się nienawiść i chęć zemsty. "Jak Ola mogła mi to zrobić?"myślała. Na dworze zaczynało świtać. Las przejmował Kornelie swoim chłodem i ciszą. Nie chciała wychodzić z domu,ale miała obowiązki. Kiedy ujrzała na swojej drodze pałac,uśmiechnęła się. Spięła swoje długie,czarne włosy w kok.Stanęła obok głównej bramy i nasłuchiwała. Wkoło unosił się zapach drażniący w niej wszystko. Zapach mięsa. Poczekała kilka minut na zgodę i po chwili wkroczyła jakby nigdy nic w jej stronę. Nie pamięta kiedy tu ostatnio była. Odkąd ją wyrzucili,większość czasu spędzała w lesie. W jej lochach. Nie czuła się osamotniona. Zwierzęta i ptaki były jej towarzyszami. Lecz Ola to przerwała.
Kiedyś jako siostry były nierozłączne. Lubiły te same piosenki,ubrania. Kochały się w tych samych chłopakach. I ten jeden ich rozdzielił. Zaczęła się o niego walka. Ola robiła to tylko dla zabawy. Nie obchodził ją on. Zastanawiała się tylko do czego jest zdolna jej siostra.Przekonała go,że Kornelia bawi się jego uczuciami,że niczego nie czuje do niego. Popełnił samobójstwo.
Teraz,po sześciu latach niewidzenia się,Ola wysłała zaproszenie Kornelii. Na swój ślub.Przedtem też miały się spotkać.
Pałac zmienił się od tego czasu. W około niego zataczał się cień starych,spróchniałych dębów. Przed nią otworzyły się wielkie drzwi do pałacu. Weszła pewnym,lecz pełnym ostrożności krokiem. W salonie czekała na nią Ola. Podobnie jak siostra miała długie czarne włosy. Jej oczy wywoływały strach w ludziach. Ola uśmiechnęła się pewna swojej władzy.
-Miło mi Ciebie widzieć,siostro-przywitała Kornelie i podała jej rękę. Ta jednak nie odważyła się jej odpowiedzieć-Cóż...Nie chcesz się przywitać?Nie rozumiem Cię. Pewnie się zastanawiasz,dlaczego wezwałam Ciebie przed moim ślubem. Pojawiła się ostatnio pewna jakby to powiedzieć,zabawka. Olga,bo tak ma na imię wpadła ostatnio w moje sidła. Jest niezwykle utalentowana,ale też okropnie silna i zadziorna. Jak wiesz, ktoś taki jest potrzebny,bym mogła sama zająć się Naszą pracą,a ona by mi w tym pomogła.
-Więc w czym ja jestem Ci potrzebna?-spytała się Kornelia.
-O, Ty potrafisz mówić. Otóż,moja kochana siostro. Olga nic nie wie o naszej,mojej instytucji i za każdym razem kiedy ją wzywam i odsyłam,muszę ją czymś nafaszerować. Ale to mnie za dużo kosztuję.Ty ją przekonasz do nas,do mnie, a ja spełnię jakieś Twoje marzenie.Co Ty na to?-Ola się uśmiechnęła i podeszła do okna. W Kornelii się gotowało,lecz nie dała po sobie tego poznać.
- A co,jeśli się nie zgodzę?Dasz mi jakąś karę,czy się zemścisz na mnie?
-Ja miałabym Ci karę nakładać? Raczej nie. Wiem,że się zgodzisz. Mnie byś nie odmówiła. A co dopiero rodzicom.Tak więc umowa stoi.
-Dobrze. Zrobię, co mi się uda. Teraz uciekam. Nie lubię długo być po za domem.-Kornelia skierowała się do drzwi.
-Ty nazywasz te lochy domem?-zaśmiała się złośliwie-No cóż,jak chcesz.-Ola zaśmiała się. Kornelia wybiegła z pałacu i szybko skierowała się w kierunku lasu."Wszędzie dobrze,ale w domu najlepiej"pomyślała i nie było już jej widać...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz