Łączna liczba wyświetleń

piątek, 1 kwietnia 2011

Początek/oha

Gdzieś wyszłam na piętnaście minut. Szukali mnie może tydzień. Żyłam w nieświadomości,że ktoś może mi pomóc. Codziennie wstawałam z nadzieją,że jutro przyniesie mi coś innego. Łudziłam się. Gardziłam wszystkimi.
Do czasu...Nie spostrzegłam go do czasu,gdy wpadłam na niego w szkole. Wiedziałam,że doszedł do naszej klasy ktoś nowy. Inny. Wychodziłam właśnie z klasy, gdy przez jakiś głupi przypadek na niego wleciałam. Wszystko z moich rąk wypadło w tym książki,które poprzedniego dnia kupiłam w antykwariacie.
Nie było sposobu,żebym nie spojrzała na niego. Miał ciemne włosy, oczy jak orzechy i ten uśmiech.
Popatrzyłam  chwilkę na niego i zbiegłam z  miejsca. Jak tchórz. Usłyszałam tylko za sobą, jak wołał: "Ej Ty,Twoje książki." Nie wróciłam się. Wbiegłam ze szkoły do parku. Usiadłam na starej,kruszącej się drewnianej ławce. Nikogo nie było w okolicy. Tylko ja i mój strach. Przed czym? Sama się zastanawiałam. Wyciągnęłam zdjęcia z czarnej koperty. Po kolei oglądałam każde,zwracając uwagę na każdy detal. Nagle poczułam czyiś oddech nad moją głową. Ostrożnie odwróciłam się i stanęłam oko w oko z nim. Znowu on. Patrzył się na mnie tymi swoimi wielkimi oczami, nie zwracając uwagi na niczym innym. I ten uśmiech. Zawadiacki, pewny siebie. Przewróciłam oczami i schowałam zdjęcia.
"Dlaczego uciekłaś?"spytał."przecież nie jestem nikim groźnym. Nie mam zamiaru Ci nic zrobić.Wierzysz mi?"popatrzył na mnie i usiadł obok mnie. Wystraszyłam się. Głos mi uwiązł w gardle, nie mogłam się poruszyć. Nagle poczułam,że coś za nami się porusza. Zerwał się silny wiatr, usłyszałam,że zadzwonił dzwonek na lekcje...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz